Jeśli nie widzisz bieżącej aktualizacji, kliknij Odśwież bieżącą stronę.

ważne

HU...i czarny terier rosyjski? Czy wiesz co to jest? Jak wiesz, nie musisz czytać...jak nie wiesz, przeczytaj. To ważne.
Sytuacja, która wydawałoby się już, że nie powinna mieć w ogóle miejsca w dobie internetu i telefonów...ale ma. I coraz częściej ją obserwuję. Mianowicie: Osoba pisze, że miesiącami się szykowała na kupno maluszka, tyle czytała itp. i itd....kupuje szczeniaczka, wszystko ładnie , pięknie...a po paru miesiącach się okazuje, że jednak nie tak pięknie...Ma HU czyli Hyperuricosurie, czyli kamice moczanową, czyli PROBLEM. I tu zaczynają się dziwne rzeczy dziać: hodowca nie powiedział, albo powiedział, że jego zdrowe..., albo oszukał...itd....
A ja się w duchu zawsze pytam: A gdzie miałeś oczy, jak kupowałeś...???
Zasada jest prosta i dziedziczenie tej choroby też jest proste:
1. Hodowca ma/nie ma wynik badania genetycznego na HU skojarzonej pary. Powinieneś przy szczeniaku dostać kopię wyników rodziców ( dotyczy to każdych innych badań np. dysplazji czy JLPP ) . Jak nie ma, kupujesz przysłowiowego kota w worku i nie miej później pretensji do Hodowcy, bo Hodowca teoretycznie „nie ma obowiązku” robić tych badań. Odpowiedzialny bada.
2. Te różne skróty literowe ( HD, ED, NH, JLPP, MH, DM ..itd..) przy rodzicach na zapowiedziach miotu coś znaczą...jedni maja mniej drudzy więcej. Zawsze należy się zainteresować co one znaczą.!
3. O samej chorobie (i wielu innych ciekawych rzeczach) i o tym jak się dziedziczy przeczytasz na portalu Świat Czarnego Teriera

Masz być świadomym Właścicielem czarnego teriera, który jest rasą olbrzymią, obciążoną dysplazją łokciową i biodrową oraz kilkoma chorobami genetycznymi i zawsze mieć świadomość tego, że to zawsze jest żywy organizm i różne rzeczy mogą się dziać i że należy minimalizować ryzyko kupując maluszki po przebadanych rodzicach, choć to też nie jest gwarancją, że nie spotka cię ta czy inna dolegliwość.

Jesteśmy jesteśmy...

Troszke nas tu nie było. Czasami człowiek musi się chwilę zatrzymać, by zadbać o siebie, by potem było lepiej...To taka refleksja z ostatnich kilku miesięcy.
W tym roku chcemy skończyć naszej Mani Interchempionat, chcemy zakończyć rozpoczęty Championat Węgier, myślimy o Łotwie i Estonii...córka chce do Rumunii, do zamku Draculi...więc pewnie tam też znów pojedziemy...może Serbia...oj tych planów mamy dużo. W Polsce też palnujemy być:-).
Wracamy do Was z energetyczną sesją na okoliczność mojej nowej pasji, czyli dziergania na drutach. Przymierzam sie do roli Babci...choć mam nadzieję, że to baaardzo odległy temat..;-)

MANFREDA z Sząbrukowego Lasu

MANFREDA z Sząbrukowego Lasu

MANFREDA z Sząbrukowego Lasu

MANFREDA z Sząbrukowego Lasu

MANFREDA z Sząbrukowego Lasu

MANFREDA z Sząbrukowego Lasu

W roku 2017 udało nam się zrealizować wszystkie założone cele. Z tymi osiągnięciami naszego Szabruczka startujemy w nowy 2018 rok. Troszke tutaj dopiszemy...:-) Do zobaczenia i usłyszenia!!
MANFREDA z Sząbrukowego Lasu